Chyba każdy marzy o tym, by jego wakacje wyglądały jak ten obrazek powyżej. Niestety nie wszystkie podróże przebiegają zgodnie z planem. Zbliża się sezon wakacyjny, więc mój post będzie jak najbardziej na czasie. Ostatnio ogromną popularność zdobywa serwis Airbnb. To platforma, w której właściciele domów/apartamentów/pokoi wynajmują je na krótki okres. Ty, potencjalny użytkowniku Airbnb możesz swoje lokum wynająć komuś lub zarezerwować czyjś dom/mieszkanie/pokój.

Serwis Airbnb ma bardzo dużo ofert, głównie na zachodzie. Zarejestrowałem się w nim w styczniu. Do tej pory skorzystałem z Airbnb 3 razy. Pierwsze 2 razy były bardzo udane, ten ostatni to całkowita tragedia. Sytuacja życiowa zmusiła mnie do częstych podróży z małym dzieckiem (2,5 roku) do Filadelfii, gdyż tam prowadzony jest eksperymentalny projekt leczenia bardzo rzadkiej, genetycznej choroby, która dotknęła moją córcię. Nie wdając się w szczegóły, muszę tam latać kilka razy do roku. Potrzebne więc było jakieś zakwaterowanie. Pokój w hotelu kosztuje 150 USD za dobę, jednak my potrzebujemy dla naszej córci normalnej kuchni, by móc przygotowywać dla niej posiłki. Tak więc pokój z kuchnią w hotelu to koszt 250 USD, ale co to za kuchnia? To jest aneks kuchenny składający się z małej lodówki i kuchenki mikrofalowej. Nic się nie da przygotować dla dziecka, dla siebie zresztą również. W grę wchodziło więc wynajęcie mieszkania/apartamentu z pełną kuchnią. Z pomocą przyszedł serwis Airbnb.

Trafiony, zatopiony

Pierwsza podróż do USA trwała 20 dni i wówczas (w marcu) udało nam się wynająć piękny apartament na 19 piętrze nowego apartamentowca. Gdy szukałem na Airbnb zakwaterowania istotna była dla mnie odległość od szpitala CHOP, dostępność internetu (WiFi) oraz pełna kuchnia. Naprawdę w pierwszym podejściu udało nam się idealnie. Było 1,3km do szpitala, apartament był zadbany, prawie nowy, miał oczywiście WiFi i TV kablową. Do tego kuchnia była świetnie wyposażona, mieliśmy tam niemal wszystko, a na pewno wszystko, czego potrzebowaliśmy przez te 20 dni. W dodatku miał bardzo dobrą cenę. Gospodarzem była Brittany, bardzo kontaktowa i pomocna osoba. Wszystko wytłumaczyła, we wszystkim pomogła, kontakt był dobry. Niestety Brittany nie wynajmuje już tego apartamentu, bo oczywiście wracalibyśmy tam za każdym razem. Było znakomicie. Na dodatek Brittany pozwoliła nam na późniejsze wykwaterowanie, bo lot mieliśmy wieczorem.

Drugi strzał również udany

Miesiąc później, w kwietniu musieliśmy szukać na Airbnb nowego zakwaterowania. Nic rozsądnego w tej samej okolicy nie było. Znaleźliśmy więc w innej dzielnicy, brzydszej, bardziej odległej od szpitala CHOP, ale też od marketu. Samo mieszkanie było też droższe, miało gorzej wyposażoną kuchnię, telewizja nie działała, ale nie to się liczyło. Ważne było dla nas dziecko i dostęp do WiFi, abym ja mógł normalnie pracować. Gospodarzem była Debra, nie spotkaliśmy się osobiście, drzwi były na kod. Kontakt z nią był dobry, Debra również pozwoliła na późniejsze wykwaterowanie. Mieszkanie było naprawdę fajne, stylowe, miało klimat, w dodatku posiadało mały taras, gdzie można było w słońcu poczytać książkę podczas południowej drzemki Lilusi. Niestety Debra na miesiące wakacyjne jeszcze bardziej podniosła cenę wynajmu na Airbnb, więc zadecydowaliśmy, że na trzecią podróż poszukamy czegoś nowego.

Anulowana rezerwacja

No więc znalazłem małe mieszkanie. Mieściło się w ładnej dzielnicy, zaraz obok apartamentu Brittany. Rezerwowałem je na Airbnb jakoś w kwietniu. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że gospodarz anulował nam opłaconą rezerwację 12 dni przed wylotem do Filadelfii. Spowodowało to niemały problem, bo większość sensownych mieszkań z Airbnb była już zajęta. W ramach rekompensaty dostałem kilkadziesiąt Euro od Airbnb. Śmieszna kwota, bo do każdego lepszego mieszkania 12 dni przed wylotem musiałem dopłacić dużo więcej. Dostałem tylko informację, że gospodarz anulował rezerwację, bo jego rodzice przybywają do Filadelfii. Co jak co, ale mało mnie powinno to obchodzić, bo zakwaterowanie było dawno opłacone. Airbnb ma więc w poważaniu gości, liczy się gospodarz. Ale to jeszcze nic…

No i się zaczęło…

Znalazłem więc nową ofertę na Airbnb. Niestety była znacznie droższa niż ta anulowana. Na zdjęciach wyglądała bardzo pozytywnie. Zresztą spójrzcie na tę ofertę https://www.airbnb.pl/rooms/18657030. Nowoczesne wnętrze, duża kuchnia, oczywiście WiFi i telewizja. Na moje zapytanie o późniejsze wykwaterowanie otrzymałem odpowiedź, że jest to możliwe tylko za dopłatą. Tak więc za dodatkowe 2 godziny musiałem dopłacić gospodarzowi 50 USD. Jakoś to przebolałem, ale od razu było widać jaką wyrafinowaną suką jest gospodarz. W wiadomości do niej napisałem oczywiście, że lecimy z Polski do Filadelfii, a konkretnie do szpitala, bo mamy bardzo chore dziecko. Nie pomogło. Trzecia podróż do USA odbyła się na początku czerwca i trwała w sumie 6 dni. Już w podróży mieliśmy przeboje, bo zgubili nasz wózek. Po dotarciu na miejsce okazało się, że wejście do “apartamentu” jest od boku, nie od strony głównej. Zamek do bramy prawie nie działał, trzeba było się namęczyć, by wejść na posesję. No i zobaczyliśmy drzwi tego mieszkania. Już wiedziałem, że będzie “ciekawie”. Po wejściu okazało się, że w całym mieszkaniu jest ciemno jak w du***. Mieszkanie częściowo było pod pod ziemią, ale tylko w niewielkim stopniu, więc to tak nie przeszkadzało. Niestety było tam też bardzo zimno. Mierzyliśmy temperaturę termometrem – wskazywał 19 stopni. Trochę mało dla dziecka. Rozpakowaliśmy się. Ja usiadłem na sofie w salonie i ku mojemu zdziwieniu odpadła centralna noga. Ktoś wcześniej musiał ułamać tę nogę i wstawić ją dla niepoznaki. Napisałem od razu SMS do właścicielki Tong, że sofa jest popsuta. Chciałem się połączyć z WiFi, żeby powiadomić rodzinę, że dolecieliśmy. A tu niespodzianka, WiFi nie działało. Telewizja zresztą też. Od razu napisałem SMS do Tong. Pisałem też wiadomości do Sky, dziewczyny, która pomaga Tong przy tym mieszkaniu, gdyż Tong mieszka w Los Angeles. Pomyślałem, że zgłoszę usterki i ktoś z tym coś zrobi w miarę szybko. Ja potrzebowałem internetu też do pracy. Beata chciała zrobić sobie herbatę. Otworzyła wszystkie szafki. Pusto. Żadnego sprzętu w kuchni. Papierowe talerze, plastikowe kubki. Zgłosiłem to do Tong i do Sky. Oczywiście zgłaszałem to przez telefon SMS’em, bo internetu nie było. Otrzymałem odpowiedź, że internetem się zajmie, ale papierowe talerze i plastikowe kubki to wyposażenie kuchni i jak nam nie pasuje to możemy sobie zamówić inne na Amazonie. Nie do wiary!!! Jak dziecku podać obiad? Z papieru? Skandal. Mało tego, gospodarz napisała, że sofę musiałem uszkodzić ja i to ja zapłacę za jej sofę. Ręce mi opadły. Ale to nie koniec przygody…

Drzwi do apartamentu Airbnb

Drzwi do apartamentu Airbnb

Apartament częściowo pod ziemią

Apartament częściowo pod ziemią

Rolety z papieru

Rolety z papieru

Pierwsze zgłoszenie do Airbnb

Poprosiłem SMS’em brata, żeby napisał maila do Airbnb z opisem sytuacji. Opisał wszystko bardzo dokładnie. Nadal nie było internetu i telewizji. Nie mówiąc już o kubkach. Wszak w SMS’ie od tej podłej suki było napisane, że Airbnb nie wymaga normalnych talerzy i kubków. Po dniu lub dwóch zadzwoniła do mnie Ashley z Airbnb. Zadzwoniła na polski numer i rozmawialiśmy prawie 20 minut. Nie trudno się domyślić ile za tę rozmowę zapłacę. Powiedziała, że przeczytała uważnie maila od mojego brata i chciałaby potwierdzić wszystko. Tak więc opisałem całą sytuację. I teraz uwaga – Airbnb faktycznie nie wymaga normalnych talerzy i kubków. Kto by się domyślał, że przy pełnej kuchni zabraknie takich podstaw? Pani z Airbnb poinstruowała mnie, że przed wynajęciem mieszkania powinienem się dopytać o takie rzeczy. Chore!!! No więc takich podstaw w tym “apartamencie” zabrakło. Airbnb nie ma też wpływu na temperaturę w mieszkaniu. Nie interesuje ich też, że było tam ciemno i cały czas trzeba było palić światło, bo inaczej była dosłownie ciemnia. Zamiast rolet był do okien przyklejony kawał papieru. To widocznie jakiś specyficzny standard Airbnb, bo to też ich za bardzo nie interesowało. Głośno skrzypiące materace też nie naruszały “policy” Airbnb. Ja wszystko rozumiem, nawet te rolety, temperaturę i ciemnię, ale braku talerzy i kubków nie pojmę. Z osprzętu kuchennego dostępne były tylko 3 rondle i 2 patelnie. Koniec. Nawet deski do krojenia.

Sofa bez jednej nogi

Sofa bez jednej nogi

W rzeczywistości było ciemniej

W rzeczywistości było ciemniej

Pierwsze potyczki z gospodarzem

No i teraz najlepsze się zaczyna. Podczas rozmowy z panią z Airbnb wymieniłem wszystko, ale zapomniałem o telewizji. Wszak o telewizji pisał już w mailu mój brat. Napisał też, zgodnie z moją prośbą, że będę się ubiegał o pełny zwrot kosztów zakwaterowania. Ashley powiedziała, że skontaktuje się z gospodarzem i postara się wyjaśnić sporne kwestie. Po krótkim czasie oddzwoniła gospodarz Tong. Poinformowała, że kubków nie kupi, talerzy nie kupi, a internet naprawi. Za dni niedziałania internetu dostanę rekompensatę, a ona dostanie ode mnie rekompensatę za sofę. Dodała, że ja nie mam dowodu na to, że sofa była popsuta wcześniej, a ona ma dowód w SMS’ie, że ja usiadłem. No fakt, sofa przecież nie służy do siadania, sofa jest do oglądania. Na moje pytanie jak mam dziecku podawać jedzenie na papierze odpowiedziała, że zupełnie nie interesuje ją moje dziecko i jak bardzo jest chore, ma to kompletnie w nosie. Jej słowa. Wredna suka to delikatne określenie dla takiej osoby. Dodatkowo Tong próbowała mi wmówić, że internet działa tylko ja nie umiem się zalogować do WiFi. Pani z Airbnb też to sugerowała. Śmieszne.

Papierowe talerze, plastikowe kubki

Papierowe talerze, plastikowe kubki

Do kompletu, standard Airbnb

Do kompletu, standard Airbnb

Dla Airbnb prawie nic nie jest dowodem

Tak więc dzień za dniem internet nie działał, telewizja też zresztą nie. Nie pomagały moje tłumaczenia, że ja potrzebuję internetu do kontaktu ze szpitalem, lotniskiem (zgubiony wózek), rodziną i do pracy. Do końca wyjazdu nie było internetu i telewizji. Tong wysłała nawet do nas swojego kolegę, by on sprawdził, czy to może ja nie potrafię się zalogować do WiFi. Sprawdził wszystko i stwierdził, że Tong nie opłaciła rachunku. Wyszedł bez pożegnania. Internet miałem chwilami tylko w szpitalu i w kawiarni. Normalnie pracować nie mogłem. Na moje roszczenie wobec gospodarza, by oddała mi całość kosztów zakwaterowania otrzymałem maila od Ashley z Airbnb, że to nie wchodzi w grę i że mogą mi zwrócić 20% od tego, co dostaje gospodarz (prowizja dla Airbnb i podatek hotelowy nie podlega zwrotowi). Tak więc wyliczyli mi, że należy mi się 20% za 3 dni braku internetu i 20% za 2 dni braku TV. Dlaczego tak sobie wyliczyli? Bo tak powiedziała Airbnb gospodarz mieszkania. Mail od mojego brata się nie liczy. Ich “policy”, które zatwierdzałem rejestrując się mówi, że maile od osób trzecich się nie liczą. Tylko jak miałem wysłać maila bez internetu? Miałem iść do kawiarni i stamtąd pisać do Airbnb. Teraz ciekawostka. Mail, jak już wspomniałem, nie jest dowodem na brak internetu i telewizji. Zdjęcia również! Robiłem zdjęcia codziennie i mam zdjęcia telewizora i screeny z telefonów z dowodem braku WiFi, ale zdjecia nie stanowią dowodu zgodnie z “policy” Airbnb! SMS’y z Tong i Sky też nie są dowodem! Jest na Airbnb podstrona resolutions, która służy do rozwiązywania sporów pomiędzy gospodarzem i gościem. Tam również pisałem, że od początku nie mam internetu i TV. Wiadomości z tego narzędzia Airbnb również nie są dowodem. Nie do pojęcia. Co jest dowodem dla Airbnb? Oficjalna komunikacja pomiędzy Airbnb i gościem/gospodarzem. Liczy się rozmowa telefoniczna z Ashley, a tam zapomniałem wspomnieć o braku TV. Liczy się też mój mail do Ashley, gdzie napisałem któregoś z rzędu dnia, że TV i internet dalej nie działają. Na tej podstawie chcieli oddać za te 2 braki, ale tylko od dnia, kiedy to zgłosiłem.

Jedyna pełna szafka w apartamencie

Jedyna pełna szafka w apartamencie

Wyposażenie kuchni w Airbnb

Wyposażenie kuchni w Airbnb

Rekompensata od Airbnb za 2 “niedogodności”

Wymieniłem dużo maili między mną i Airbnb. Tłumaczyłem, że internet to moja praca, więc 20% od kwoty wynagrodzenia gospodarza to jakaś kpina. Trudno. Ich to nie interesuje. Co więcej, pani z Airbnb próbowała mi wmówić, że podczas rozmowy z nią 3-go dnia pobytu w Filadelfii powiedziałem jej, że internet został naprawiony. Myślałem, że z siebie wyjdę, naprawdę. Nie wiem dlaczego Airbnb tak bardzo stoi po stronie gospodarza i ma w poważaniu gościa. W sumie dali mi jakieś ochłapy – 20% za brak internetu za wszystkie dni i 20% za brak TV za 2 dni, bo pani z Airbnb się uparła, że ja jej o TV nie powiedziałem, o zdjęciach w ich “policy” nie ma mowy. Na kolejną rezerwację w Airbnb dostałem jeszcze kupon rabatowy na 100 USD do wykorzystania. Miało mnie to chyba udobruchać, ale coś im nie wyszło. Ja czuję się oszukany i najgorsze jest to, że taka Tong nie poniosła za to żadnej odpowiedzialności mając przy tym wsparcie Airbnb. Nie będę mówił ile już przez te 3 wizyty wydałem w Airbnb, ale dla mnie jest to chore, że Airbnb tak nie dba o gości, a broni interesów gospodarzy.

Było naprawdę chłodno, 19 stopni

Było naprawdę chłodno, 19 stopni

Zdjęcia dla Airbnb nie stanowią dowodu

Zdjęcia dla Airbnb nie stanowią dowodu

Zanim dokonasz rezerwacji w Airbnb

Moja rada na przyszłość, jeśli planujecie podróżować z Airbnb, wybierajcie tylko oferty z kilkudziesięcioma pozytywnymi komentarzami. O takie oczywiste oczywistości jak talerze czy kubki trzeba pytać gospodarza przed rezerwacją. I jeśli już zarezerwujecie mieszkanie w Airbnb i coś się z ofertą zgadzać nie będzie to piszcie do Airbnb bezpośrednio jak najwcześniej, bo tylko wtedy jest szansa na odzyskanie choć niewielkiej części wpłaconych za rezerwację pieniędzy. O dużych rekompensatach od Airbnb można raczej pomarzyć, skoro za brak WiFi dają jedynie 20% od kwoty należnej gospodarzowi. Jeżeli to Was nie zniechęciło i wybieracie się w przygodę z Airbnb to przeczytajcie skąd wziąć oficjalny kupon Airbnb. Dzięki niemu dostaniecie zniżkę o wartości 100 PLN do wykorzystania w dowolnym momencie.