Hotel Blue Moon (Royal Arena)
Opublikowano 13 sierpnia 2011, Autor: Krzysztof LeśniakPierwszy raz w życiu zdarza mi się pisać o hotelu… mam nadzieję, że pierwszy i ostatni. Wyrażam też szczerą nadzieję, iż żaden z moich znajomych nie trafi nigdy do hotelu Blue Moon (Royal Arena*) w Gumbet obok Bodrum (Turcja).
Wyrażam również najszczersze ubolewanie, że nikt wcześniej nie zebrał się w sobie, by zamieścić w Internecie obszerną opinię na temat hotelu Blue Moon (Royal Arena) w ofercie biura podróży Itaka. Fakt, w serwisie holidaycheck.pl znajdowała się jedna sztuka, ale na ile ona była prawdziwa to inna sprawa. Szanowna pani pisząca opinię na holidaycheck.pl nie omieszkała wspomnieć o uzdatnianiu wody w basenie w hotelu Blue Moon (Royal Arena). Ponadto podaje ceny, które nijak mają się do tych obowiązujących na miejscu. Wszak piwo nie kosztuje 1-1.5 lira tylko 3.5, delikatna różnica? Patrząc na to wszystko, co dzieje się w hotelu Blue Moon (Royal Arena) to jest to delikatny szczegół. Kolejna ciekawa sprawa to fakt, że do czasu wyjazdu, a piszę niecały tydzień od wylotu z Polski, w sieci dostępna była jedna, wspomniana już „wiarygodna” opinia odnośnie hotelu Blue Moon (Royal Arena) na holidaycheck.pl oraz 4 w serwisie wakacje.pl, wczoraj doszły 2 negatywne na wakacje.pl i nagle pojawiło się 4 lub 5 super pozytywnych. Wszystkie wstawione przez tę samą osobę, która nawet tego się nie wyrzeka, podpisuje się identycznie, choć za każdym razem nieco odmiennie ocenia różne aspekty hotelu Blue Moon (Royal Arena). Nigdy wcześniej nie narzekałem na jedzenie, ale to co tu jest to jakiś niesmaczny żart. Jedzenie w hotelu Blue Moon (Royal Arena) jest naprawdę niedobre, niedoprawione, nieurozmaicone… po prostu fatalne. Prędkość serwowania dań w hotelu Blue Moon (Royal Arena) jest tragiczna. Dla przykładu w dniu wczorajszym trzeba było czekać 38 minut (z zegarkiem w ręku!), by dostać rybę na kolację. No tak, czego tu się spodziewać po pięciu gwiazdkach…Kolejna sprawa to muzyka, która od początku przyjazdu jest „serwowana” gościom hotelowym. W znacznej większości turecka i grana tak głośno, że trudno się komunikować przy basenie, nie mówiąc już o relaksie. Jeżeli komuś nie przeszkadza taki hałas to powinien sprawić, czym zaskoczy go hotel Blue Moon (Royal Arena) w Gumbet koło Bodrum. Czasami ktoś podchodzi do baru przy basenie i zwraca uwagę, że jest za głośno, kelner ścisza na kilka minut to tureckie wycie, a po kilku minutach znów katuje gości hotelowych tureckimi hitami. Zapewne hotel Blue Moon (Royal Arena) nie jest najlepszym miejscem na wypoczynek w ciszy i spokoju. Nie mówię tu o totalnej ciszy, ale o znośnej ilości decybeli.
Klimatyzacja działa w pokojach, w restauracji działa na niby, bo często duże drzwi prowadzące na taras są otwarte i jest tam równie ciepło, co na tarasie. W lobby z reguły działa, w chwili obecnej tak, ale zdarza się, że przyjemnego ochłodzenia można doświadczyć jedynie w basenie lub we własnym pokoju. No tak… pięć gwiazdek?Następna kwestia to „znajomość” języka angielskiego. No tak, kto by się spodziewał, że za granicą można chcieć komunikować się po angielsku? Zamówienie „mineral water, twice” kończy się podaniem „mineral water with ice”, prośba o „sparkling water” dla obsługi hotelu Blue Moon (Royal Arena) to „sprite”, a „coctail vodka” to „coca cola”. Takich przykładów po niecałym tygodniu mogę podawać multum. Dla niektórych może to być śmieszne, dla mnie to żenujące, że biuro podróży Itaka posiada w swej ofercie hotel Blue Moon (Royal Arena) w Gumbet obok Bodrum, który nastawiony jest na Turków, co skutkuje taką, a nie inną obsługą, jedzeniem, muzyką, znajomością języka itd.
Trudno jest wymienić wszystkie minusy hotelu Blue Moon (Royal Arena), dlatego wybrałem kilka najistotniejszych, choć znalazłoby się wielokrotnie więcej. Na sam koniec wspomnę o plaży, która według oferty biura podróży Itaka jest publiczna, jednakże leżaki miały być bezpłatne. Otóż są bezpłatne, ale warunkiem pozostania na plaży jest płatne zamówienie w barze plażowym. Obsługa plaży konfiskuje własne napoje! Fakt, oddaje przy wyjściu, ale czy to jest plaża bezpłatna? Ponadto sama plaża jest paskudna.Hotel Blue Moon (Royal Arena) w Gumbet koło Bodrum z oferty biura podróży Itaka mogę z czystym sumieniem polecić masochistom, anorektyczkom, osobom niezwracającym żadnej uwagi na jedzenie, uwielbiającym hałas, fatalne plaże, nielubiącym komunikacji z obsługą hotelu oraz maksymalnie niewymagającym klientom, dla których bezczelne żądania napiwków ze strony obsługi nie stanowią żadnego problemu.
PS. Pokoje są w porządku, choć bliskie widoki na mury innych budynków trochę odrzucają, ale to można przeboleć. Widok z tarasu hotelu Blue Moon (Royal Arena) jest ładny. Lobby zasługuje na 5 gwiazdek (choć alkohole płatne). Tyle dobrego.PPS. Jeśli będzie taka potrzeba to z pewnością uzupełnię swoją opinię o dodatkowe informacje.
PPPS. Przeszedłem mozolny proces reklamacyjny zakładając, iż otrzymam co najmniej 50% zwrotu poniesionych kosztów, a 30% to byłem niemal pewien. Niestety biuro podróży Itaka nie poczuwa się do odpowiedzialności i twierdzi, że wszystko było zgodne z ofertą, ale mimo wszystko dadzą mi kilka procent zadośćuczynienia. Nie pomyliłem się, kilka procent. Żenada.
*Aktualizacja 2012: Hotel Blue Moon w tym roku ponownie został wprowadzony do oferty biura podróży Itaka, znalazł się w katalogu Lato 2012, po czym zniknął ze strony internetowej B.P. Itaka po to, by pojawić się pod nową nazwą – Hotel Royal Arena. Jak się w międzyczasie dowiedziałem, zmiana nazwy na Royal Arena to nie pierwszy incydent tego typu. Wcześniej hotel ten widniał pod jeszcze innymi szyldami. Czyżby co roku opinie klientów powodowały konieczność wprowadzenia nowej nazwy? Tak więc w ubiegłym roku mieliśmy hotel Blue Moon, w tym roku mamy hotel Royal Arena, a co będzie za rok? Czy według Was biuro podróży Itaka słusznie robi ponownie stawiając na usługi tak wątpliwej jakości?
Tagi: Blue Moon, Bodrum, Gumbet, hotel, Itaka, Royal Arena, wczasy






Hmm nie spodziewałem się tutaj będę mógł przeczyta o hotelu i to do tego w którym też byłem. Ja zacząłem swój pobyt 18 sierpnia wiec bardzo podobnie do Ciebie. Jeśli chodzi o sam hotel ma on swoje wady i zalety 5 * nie ma raczej 3,5* można było by mu dać. Jednak pokoje dość ładne do łazienki można się przyczepić (mogły by być lepiej sprzątane). Mój pokój miał balkon na zatokę nie był boczny tak jak Twój wiec widok był super rano wieczór po prostu bajka. Plaża tak jak piszesz ale to standard w gumbecie bo byłem na pseudo hotelowej i na innych w zatoce. Troszkę się czepiasz choć drugi raz tam pewnie nie pojadę. Wole Egipt polecam Serenity Makadi Hights w Hurgadzie (tzn pod) na odludziu ale hotel jest niezły.
Niestety nie pamiętam jak się nazywał hotel, w którym ja byłem, ale skutecznie mnie zniechęcił do wakacji w Turcji (też Itaka). Plaża publiczna też była super – pierwszy raz widziałem wystające druty z wody.
Bardzociekawy artykul, dobrze, ze przeczytalam
wybieralam sie do Turcji wlasnie do tego hotelu
niestety musze znalezc cos innego. Dziekuje serdecznie
za Twoj komentarz.
jak się chce znaleźć wady,to się znajdzie ZAWSZE.Bylam w Turcji kilka razy i wiem,czego moge się spodziewać.uwielbiam Turcje,z pobytu w hotelu jestem bardzo zadowolona.Muzyka przy basenie oczywiście za głosna,ale i basen nie ejst duży.Po plazy tez wiedzialam,czego mam się spodziewać-na tej częśc wybrzeża nie ma po prostu pięknych plaż…Nie lubię przesady w żadną stronę
1. Pokój
Nie za duży ale czysty I przyjemny. Klimatyzacja z możliwością regulacji.
Bezpłatny mini bar jednorazowo. Lodówka nie działała.
Wykończenie łazienki z materiałów chyba najtańszych które można dostać w Turcji.
Suszarka z silną wibracją, prawie nie działa, po użyciu trzęsą się ręce.
Widok mieliśmy na morze i drugi hotel obok.
Obok pokoju w tym 5-gwiazdkowym hotelu znajdowała się przepompownia wody do basenu, co w praktyce oznaczało ciągły hałas w dzień i w nocy (hałas porównywalny do włączonych na raz pięciu klimatyzatorów – dla ludzi o słabym śnie nie do zniesienia).
Pokój usytuowany pod taranem, codziennie o g.7 budziły nas dźwięki przesuwanych i układanych na tarasie leżaków. Pobudka gwarantowana!
2. Wyżywienie
Dobre ale cudów nie ma.
Są bardzo smaczne oliwki (chyba 5 rodzajów).
Mięso niesmaczne. Agent zapełniał że będą owoce morza jednak ich nie było. Kilka razy przygotowali rybę z grilla która mi bardzo smakowała. Często o g.17 gotują smaczną picę. Razy był bardzo dobry kebab.
W ciągu dna te same sałatki oraz dania, czasami stare.
Dużo owoców i słodyczy. Słodyczy są cudowne!
Pieczywo też było wyśmienite. Bardzo dobra herbata oraz kawa. Polecam herbatę turecką.
3. Basen
Ogólnie wrażenie jest bardzo dobre oprócz bardzo głośnej muzyki, dla rodzin z dziećmi nie do zniesienia.
W ostatnie dni naszego pobytu ciągle brakowało leżaków. Trzeba było opalać się na krzesłach przy stolikach.
Bardzo mało animacji
4. Animację
Bardzo słabe i nudne.
5. Plaża
Najgorsza jaka tylko może być. Żwirkowo- petowa. Bardzo brudna, mała i nie komfortowa. Ciągle głośna muzyka.
Morze jest czyste.
Ok.800 m od hotelu, blisko centrum Gumbet.
Plaża niby jest hotelowa ale nie tylko tego hotelu, dużo było ludzi z innych hoteli.
6. Bar
Napoje alkoholowe są dobre. Wino czerwone jest bardzo dobre, białe dobre. Piwo bardzo dobre.
Barmani często są podpici.
Najlepszym barmanem jest Gokchan, dobry też jest Oszczan.
O g.23 kończą się animację (jeżeli one w ogóle były) . Do g.24 czynny jest bar przy basenie, potem po 24 można dokupić drinki, jednak nawet przy zakupie większej ilości o 00.30 i tak wyłączą bezczelnie światło.
7. Obsługa
Ogólnie jest bardzo dobra
8. Ogólne wrażenie.
Hotel zasługuję maksymalnie na 3.5 gwiazdki.
Ogólne wrażenie wewnątrz hotelu bardzo dobre, pomijając fakt słabego wykończenia. W głównym lobby obok recepcji znajdują się sofy w białym kolorze których czystość pozostawia wiele do życzenia.
9. Widok
Najpiękniejszy na świecie. Jedyna rzecz która naprawdę zasługuję na pięć gwiazdek
10. Ostatni dzień pobytu.
Mieliśmy nieprzyjemną sytuację która zepsuła całe wrażenie. Mieliśmy pokój z pobytem przedłużonym do g.16 (standartowo 12), jednak kiedy wróciliśmy z plaży do hotelu, pokój był pusty. Rzeczy zostały wyniesione z pokoju, rzeczy które nie były zebrane do walizek znaleźliśmy w przechowalni leżące porozrzucane po podłodze. Od jednej walizki oderwano rączkę a sama rączka została wsadzona do walizki. Po zwróceniu uwagi na recepcji Pan z obsługi tylko się uśmiechnął i przekonywał nas że sami zniszczyliśmy sobie tą walizkę. Dopiero po wielkim skandalu i interwencji kierownika problem został rozwiązany.
Mimo wszystko, byliśmy zadowoleni z wypoczynku